niedziela, 10 czerwca 2007

Pokaz motocyklowy

A po korowodzie miał być pokaz motocyklowy. Rozpoczęcie zaplanowane było na godz. 16 i wszystko było przygotowane. Droga zamknięta, opony na dwóch końcach, barierki oddzielające tor od publiki. Tymczasem chwilę przed 16 rozpętała się burza. I jak to ostatnio u nas z burzami bywa - burza była ostra, długa i gwałtowna. Cudem udało się skryć w klatce schodowej bloku. Lało, lało, wiało, błyskało, wyrywało namioty z ziemi, padła sieć gsm. Po wielu przygodach m.in. wizycie w domu, znowu pojawiliśmy się na zamkniętej drodze, gdzie miał się odbyć pokaz i zawody żarskiego klubu motocyklowego 'ORZEŁ'. Punktem kulminacyjnym miał być profesjonalny pokaz ekstremalnej jazdy na motocyklu.
Impreza zaczęła się od zawodów.

W końcu droga wyschła na tyle, że możliwy, choć ciągle niebezpieczny był pokaz najpierw naszych rodzimych kierowców a później zawodowca.




W roli zawodowca: Piotr Piotrowski











niedziela, 3 czerwca 2007

Korowód kolorowy 2007

1000 lat temu pojawiła się pierwsza pisemna wzmianka o mieście Żary. Można więc sądzić, że wtedy właśnie powstały Żary. Władza postanowiła to jakoś uczcić i zorganizowała, wzorem lat przedwojennych, korowód ulicami miasta. Ja byłem bardzo ciekaw na ile plany uda się zrealizować. Jakoś nie mogłem sobie wyobrazić, że uda się zmobilizować całe Żary. W korowodzie bowiem brali udział w sumie wszyscy - władze, szkoły, przedszkola, większość liczących się firm (bez Kronopolu-ciekawe), służba zdrowia, straż, policja PCK, motocykliści, pszczelarze, zespoły ludowe, kluby sportowe, szkoła tańca, przedstawiciele z niemiec i wiele innych. Lista naprawdę była ogromna. Niektórzy poprzebierani byli zgodnie z różnymi epokami. Były lata 70, 80, był np. Przystanek Woodstock.Szkoła tańca pokonała całą drogę tanecznym krokiem. Przez rynek przetoczyły się wielkie tiry, a na naczepach szkoła budowlana budowała, Tempus Polska kuł w kamieniu, a "Szpital na wyspie" był dosłownie szpitalem na wyspie. Ciekawostką też była publiczność, na całej trasie tłumy ludzi, chyba całe Żary wyszły popatrzeć. Po korowodzie było odsłonięcie tablicy pamiątkowej, 1000 gołębi wzbiło się w powietrze, a do wielkiego gara trafiło 1000 metrów kiszki lubuskiej w jednym kawałku z czego rozdano 7000 porcji. No i oto kilka fotek z krótkim komentarzem.

Tempus Polska dawniej i dziś:


Ten gość miał ciekawy tekst na klacie:

Niemiecki dyliżans:

Żarski 'Ceramik' czyli moja dawna szkoła prezentowała się całkiem okazale:



I kombajn:


Ciekawy i prosty pomysł firmy ASB zajmującej się obróbką wszelkiego szkła i luster. Lustro na platformie:

Spomasz pokonuję ciężki zakręt na rynku:

Ostatnie chwile balonu Gazety Lubuskiej:

Biskup ze swoją kroniką i piórem:



Woj w hełmie tego gościa z Gwiezdnych Wojen :-)

Pszczelarze:


'ORZEŁ'

Woodstock I woodstockowiczki:


Nie rockmen, ale też muzyk:

Międzyszkolna Orkiestra Dęta:

Jeden z zespołów ludowych:

Budowlanka:

Szpital na Wyspie:

PCK:

sobota, 2 czerwca 2007

Juwenalia 2007

W sobotę 26 maja nasz żarski prawie uniwersytet zorganizował Juwenalia. Uczelnia nosi nazwę 'Łużycka Wyższa Szkoła Humanistyczna' i sprawi, że już niebawem 1/3 Żaran będzie resocjalizowała pozostałe 2/3 obywateli. Sam nie wiem co sądzić o tej imprezie. Jakiś dziwny klimat wytwarza, jakby władze uczelni próbowały na siłę zabawić swoich studentów. Tak jakby w studiowaniu nie było najważniejsze same studiowanie tylko Juwenalia. Całość odczucia popsuły jeszcze trzy studentki, które musiały zrzucić togi, które były tak uszyte, że zasłaniały biusty. SKANDAL!! Nie po to się pindrzyłam 4 godziny, żeby teraz jakaś pani dziekan kazała zasłonić mój cudowny zestaw cylindrycznych bulw w rozmiarze DD, pięknie upakowanych w stanik rozmiar małe B z pierwszej komunii świętej.
Może i trochę mnie poniosło, ale jak ktoś twierdzi, że po studiach ma cycki większe od wiedzy i umiejętności to chyba niepotrzebnie wydawał kasę na studia. Te 3 kobiety mogły za te pieniądze rozkręcić swój własny small business w branży porno. Chyba by lepiej na tym wyszły.
I już miałem skończyć z minusami, gdy nagle przypomniałem sobie o prowadzących koncert. Trzech studentów przez chyba godzinę tak przynudzało, że postanowiłem się sponiewierać, aby stracić kontakt z rzeczywistością. Pozdrowili imiennie chyba cały świat, trzy razy pozdrowili władze uczelni i dwa razy nieudolnie śpiewali mamom 'sto lat'.
Aż sam się sobie dziwię, że całość impry oceniam pozytywnie, a to dlatego, że ktoś pozytywnie zakręcony wybrał zespoły na wieczór. Takiego zestawu 'gwiazd' od czasu żarskiego Woodstocku u nas nie było. Pewnie połowa z Was nawet nie wie co to Farben Lehre i zastanawia się dlaczego nie przyjechało nowe Papa Dance. Na szczęście posty to moje subiektywne odczucia, a na słowa krytyki i własne odczucia czekam w komentarzach.
Nam Juwenalia rozpoczęły się od grilla. 26 maja to dzień matki, więc obie mamy otrzymały drobne prezenty i życzenia. Byliśmy na pysznej chińszczyźnie (bez aparatu). Potem szybka przebierka i powrót na grilla, który przygotował nas do koncertów. Pojedliśmy i popiliśmy i nawet nas potężna burza nie wygoniła. Głównym obiektem była oczywiście Elizka, która sama nie wiedziała w jakim jest nastroju.






My grillowaliśmy a sąsiedzi zorganizowali sobie wesele i gdy oni śpiewali 'Hej sokoły' to ja nuciłem pod nosem 'Nikt na świecie nie ma takich spodni jak ja...'. Tak tak - kultowe Farben Lehre w Żarach. Kilka starych punkowych hitów, sporo nowych piosenek i kilka bisów - koncert udany.






Potem przynudnawe dialogi i monologi prowadzących, reklamy sponsorów, instrukcje kiedy można robić zdjęcia, a kiedy nie i w końcu zagrał Habakuk. Cudowne reagowe dźwięki też z najnowszej płyty z piosenkami Kaczmarskiego.





Chwile przed zakończeniem postanowiliśmy udać się do domu, bo my to akurat mamy trochę daleko.

piątek, 1 czerwca 2007

Oj się działo i się będzie działo...

No i tak się w poprzedni weekend rozpstrykałem, że dopiero wczoraj uporałem się ze wszystkimi zdjęciami. Warunki pogodowe były na tyle kiepskie, że szansa zrobienia w miarę dobrego zdjęcia była znikoma. Stosunkowo ciemny obiektyw nie daje zbyt wielu możliwości, a użycie lampy błyskowej w momencie kiedy obiekt fotografowany ma milion odblaskowych naszywek też zbyt dobrze nie wygląda. Tematów do opisania jest dużo, a tymczasem gonią mnie inne tematy, bo były Juwenalia, był Korowód, a tu już dzisiaj "Dni Żar". Więc tak - zdjęcia już mam z poprzedniego weekendu opanowane - wystarczy obrzucić je pewną ilością tekstu i będzie gotowy post. Brakuję mi nieco czasu na pisanie i wszystko będzie się pojawiać z lekkim opóźnieniem do czasu pojawienia się internetu w domu co pewnie nastąpi nie wcześnie niż za dziesięć lat (świetlnych). Buziaczki