niedziela, 24 sierpnia 2008

Zlot Pojazdów Militarnych'08

9 i 10 maja 2008 odbył się Zlot Miłośników Fortyfikacji i towarzyszący mu Zlot Pojazdów Militarnych. To już szósty raz, u wejścia Boryszyńskiej Pętli Międzyrzeckiego Rejonu Umocnień, spotkali się miłośnicy fortyfikacji i pojazdów militarnych. Impreza ta jest jednak niebywałą atrakcją dla szerszej publiki - świetne miejsce na rodzinne wypady z militariami w tle. Wiele atrakcji dla wszystkich. Przez cały czas na scenie odbywa się przegląd zespołów rockowych, a wieczorem na scenę wchodzą gwiazdy. Wybraliśmy się tam w sobotę - głównie zobaczyć inscenizację przełamania umocnień przez armię radziecką. W życiu nie spodziewałem się takich tłumów. Okolica wygląda na najspokojniejszą z możliwych, a tu taka masa ludu. My - w składzie Jagódka, JA, Kaśka i Tomek jak zwykle (w tym składzie) wyjechaliśmy za późno i zupełnie przypadkiem trafiliśmy na paradę pojazdów militarnych. Że takowa jest to wiedzieliśmy, ale trasa i dokładna godzina była całkowicie nieznana. Po paradzie ruszyliśmy na teren zlotu i okazało się że teren jest nadal dziewiczy i nijak nadaje się na przyjęcie takiej ilości zmotoryzowanych gości. A przekrój pojazdów jest nadzwyczaj bogaty. Wiadomo - skuterek, cross, rower to sprytnie wymanewrują na polnej dróżce i nawet jest szansa, że nikogo nie przejadą. Natomiast osobówki, półciężarówki, pickupy, wielkie jak dom lawety z ładunkiem, tiry, samochody opancerzone i najnowsze rosomaki miały niebywały problem z pokonaniem ostatniego odcinka trasy. I uwaga dla tych, którzy nie lubią kurzu bo on brudzi - to nie jest miejsce dla was. Śmigające najróżniejsze pojazdy we wszystkie strony świata w takim suchym powietrzu generują spore ilości kurzu. No ale co ja piszę - to nie dożynki w Olbrachtowie.
No więc tak - teren ten słynie z chyba najlepszej atrakcji turystycznej z okresu II WŚ w naszym województwie. Według mnie wygrywa nawet z lepiej przygotowaną turystycznie pętlą międzyrzecką. Liczy się to co pod ziemią, a nie zaplecze na powierzchni. W tych dniach jednak to co pod ziemią to to tylko ułamek tego co na powierzchni. Tor offroad'owy, scena z muzyką, karuzela, stragany z militarnymi gadżetami, wioska wojskowa (prawdziwe wojsko) i pewnie jeszcze kilka innych. To chyba jedyne miejsce na ziemi w którym policjant mijający bandę z karabinami m16 i wyrzutniami p.panc. tylko się uśmiecha. Fajny klimat. Największą atrakcją tego dnia była jedna inscenizacja, na którą my też czekaliśmy. Wilki parking wypchał się całkowicie, dogodne do obserwacji miejsca zarezerwowane były na godzinę przed pokazem, a sam pokaz był naprawdę widowiskowy. Pożegnanie z terenem zlotu niesmacznie się jednak zakończyło dla Tomka, który kwitł w korku na polu ponad godzinę, podczas gdy my smacznie połykaliśmy śladowe ilości napoju chmielowego na ruinach jednej z poniemieckich budowli. Impreza godna polecenia na przyszły rok.



















































































Więcej fotek w mojej galerii Picasa:

sobota, 19 lipca 2008

Aniela i Cze... znaczy się Sylwester - sesja ślubna

Moja pierwsza i na moje szczęście niekomercyjna sesja ślubna. Dobrze że niekomercyjna bo zawsze mogę powiedzieć, że się nie udało bo nie miałem motywacji :-) Sesja jak na pierwszy raz to chyba udana, ale nie zamierzam póki co kontynuować tej profesji - jakoś nie mam zmysłu artysty, a trema mimo małej presji wyczyściła mi pamięć całkowicie z podpatrzonych u konkurencji kadrów. Tak więc starałem się improwizować i udawać profesjonalistę całkiem niedyskretnie zmieniając obiektywy. Raz Sigma 24-70 a chwilę potem wspominany ostatnio Canon 70-200 L. No i mimo ostrego jak brzytwa słońca - obowiązkowa lampa zewnętrzna (i tak się przydała). Klientom się spodobało - chwilę po oddaniu fotki zasiliły profil na naszej-klasie.
Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia!!!
































czwartek, 10 lipca 2008

Gołębiewski się naigrywa

Gołębiewski dostał świra jak go wygoniłem z anteny satelitarnej. Wyobraźcie sobie - siedzicie wygodnie w fotelu, okno szeroko otwarte, aż tu nagle na antenie satelitarnej siada Gołębiewski i krzyczy do swojej partnerki, która siedzi dwa metry dalej. Mało tego - oprócz donośnego 'AARRRUUUUUUUUUUUU' skrobie swoimi pazurkami po metalowej antenie, a jak się człowiek tylko krzywo na niego popatrzy to odwraca się odpowiednio i zalewa płaszczyznę roboczą anteny swoimi produktami ubocznymi. Pogoniłem gościa na pobliską gałązkę, a ten w ramach rewanżu odpłacił się szeregiem prześmiewczych póz. Naigrywa się skubany... - jak jeszcze raz przyleci to też mu miny będę stroił.






















Nawet wciągnął w to swoją partnerkę

niedziela, 22 czerwca 2008

Drugi montaż - Pierwszy post

Trochę podglądałam Damianka w pracy i pozazdrościłam tych świetnych filmów...
Po spacerze na którym była z nami kamera pobawiłam się w programie do montażu video i tak pod bacznym okiem mojego profesjonalnego montażysty powstał taki oto klip.
Z małym opóźnieniem, ale publikujemy (za zgodą rodziców).
Oczywiście w roli głównej Elizka.

piątek, 20 czerwca 2008

Canon 70-200 f4 L

Pewnego dnia wszedłem w chwilowe posiadanie pewnego cudnego obiektywu. Był to Canon 70-200 f4 L. Część kuma a reszcie i tak pewnie wszystko jedno. Sam jego wygląd i czerwona literka L zdradzają jego możliwości - jest to sprzęt z profesjonalnej półki, ale w osiągalnej cenie. No i posiada rewelacyjny stosunek jakości do ceny. Nie ma co ukrywać, ale każdy posiadacz Canona chciałby mieć w swojej szklarni obiektywy z magiczną literką 'L' na korpusie.

Wiele fotek tego dnia zrobiła Jagódka i po raz pierwszy poczuła różnicę między zwykłym obiektywam, a serią
'L' . Prędkość i celność AF, przenoszone kolory, bokeh, oraz ergonomia są naprawdę na wysokim poziomie.


Pierwsze wyjście z nim miałem w kierunku Alei i tu kilka fotek z tego wypadu.


























A jeszcze kilka innych zdjęć po kliknięciu na tą fotę:

W Hiltonie z 70-200 L4

niedziela, 8 czerwca 2008

Ach...... :-( ale nie jest tak źle...

No niestety - trzymałem kciuki i jak nigdy..... kibicowałem. To się rzadko zdarza. Ba - nawet flagę wywiesiłem na balkonie. Przegraliśmy :-(


A miałem nawet nie oglądać bo jako znany anty fan telewizji Polszmat z wiadomych względów nie posiadam tej stacji i nawet bym się nie zmartwił z tego powodu. Ale w ostatnich dniach z satelity nadeszły dobre wieści - na czas meczu do kanałów sportowych dołączy niemiecki kanał w którym będzie można obejrzeć mecz. No i tak się skupiłem na meczu, że nawet ten 'dojczland szprache' mi nie przeszkadzał - bo normalnie to drażni mnie strasznie. Oczywiście nie mam tu żadnych podtekstów historyczno-politycznych, po prostu nie podoba mi się język niemiecki. Teraz tak - mecz ogólnie do nudnych nie należał - akcja non-stop, i nawet kilka ciekawych akcji mieliśmy. Nie wiem czy się cieszyć czy nie, ale podobały mi się akcje w których uczestniczył ten brazylijski Polak Roger Guerreiro - celnie podawał, apotem było ... jak zwykle. No i brawa dla Boruca - bo mogło być gorzej. No nic to, aż takim fanem nie jestem żeby płakać.

Wcale jednak nie jeste tak źle - w momencie kiedy przegrywaliśmy mecz - jeden z naszych najsłynniejszych obecnie Polaków - Robert Kubica - stawał na podium po wyścigu w Kanadzie. Tym razem jednak stanął w jego centralnym punkcie!! I nie dość, że pierwsze miejsce w GP Kanady to jeszcze wysunął się na prowadzenie w klasyfikacji kierowców. Brawo!!